Zapisz na liście zakupowej
Stwórz nową listę zakupową

List od Klienta

2023-05-23
List od Klienta

Jak zostałem królem podrywu

Cześć! Postanowiłem opisać moją historię, bo jest raczej niezwykła. A to dlatego, że mając niemal cztery dychy na karku zostałem królem podrywu. Już widzę te miny i komentarze w głowach – „kolejne opowieści z Narni erotomana - gawędziarza”, ale mam to gdzieś, bo moja historia jest prawdziwa. Jeśli ktoś nie wierzy, to jego sprawa. Ale szczerze radzę posłuchać mojej historii i skorzystać z doświadczeń. Może nie zostaniecie od razu królami podrywu, ale z pewnością częściej będziecie mieli okazje zamoczyć. Kluczem do mojego sukcesu są… feromony.
Zacznijmy od początku. Na imię mam Karol i trochę ponad czterdzieści lat. Tak mi się życie potoczyło, że od kilku lat jestem sam. Czyli nie mam stałej partnerki. No i dobrze. Po doświadczeniach poprzednich ośmiu lat mam na dłużej dość wszelkich związków. Przynajmniej na jeszcze jakiś czas.
Ok, nie mam wielkiego brzucha, ale też nie wkładam za dużo pracy w mój wygląd. Uważam co prawda na dietę, ale nie chodzę na siłkę i nie dla mnie jogging. Więc nawet jeśli nie jestem jakoś strasznie zapuszczony, to na pewno żaden ze mnie Ryan Gosling, Oscar Issac, czy Chris Hemsworth. Nie jestem też już dwudziestolatkiem, włosów na głowie mniej niż kiedyś, to i z podrywem było raczej jakoś trudno. Do niedawna, bo po mojej wizycie w Pink Shopie wiele się zmieniło. Ale o tym trochę niżej.
Nawet wtedy gdy byłem dwudziestolatkiem i wyglądałem nie gorzej od rówieśników, nigdy nie byłem liderem wśród uwodzicieli. Ani w ogólniaku, ani na studiach, ani nawet potem nie miałem zbyt wielkiego powodzenia u kobiet. Raczej nie zwracały na mnie uwagi. Musiałem się zawsze nieźle nagimnastykować, żeby coś wyrwać. Taki los – myślałem sobie wtedy i z zazdrością patrzyłem na kumpli, którym uwodzenie lasek szło jak z płatka. Wchodził taki jeden z drugim na imprezę i po trzech minutach miał koło siebie trzy dupy wpatrzone w niego maślanymi oczami i gotowe natychmiast pójść na małe barabara. Zawsze myślałem wtedy wkurwiony, co też on ma takiego, czego ja nie mam? Dopiero niedawno odkryłem, że to wszystko feromony. Oni po prostu mieli ich dużo, a ja widocznie wydzielam ich niewiele.
Co to takiego te „feromony”? – spytacie. Jakieś dwa lata temu usłyszałem o nich po raz pierwszy. Poszukałem, poszperałem, pogooglowałem i dowiedziałem się, że feromony to takie związki chemiczne, wydzielane przez żywe istoty. Głownie owady, ale i inne zwierzęta je mają. Na przykład ssaki. I ludzie też, no bo w końcu jesteśmy ssakami. Te feromony roznoszą się od osoby je wydzielającej i docierają do innych przez nos. Chociaż nie mają zapachu i niby w ogóle ich nie czuć. Ale działają na mózg i sprawiają, że ludzie dookoła zaczynają na taką osobę inaczej patrzeć. W kobietach na przykład budzą pożądanie takiego mężczyzny, który ma dużo feromonów. Wydaje im się on przystojny, seksowny, ale i opiekuńczy, gwarantujący dużo przyjemności i bezpieczeństwo.
W innych mężczyznach te feromony wywołują respekt. Zaczynają widzieć w mężczyźnie samca alfa, przywódcę, z którym lepiej nie zadzierać i lepiej wycofać się z rywalizacji o dziewczynę.
Oczywiście same feromony nie załatwią wszystkiego. Trzeba do tego dołożyć własne działanie i przełamanie nieśmiałości. Jednak i w tym feromony pomogą. Bo na osobę, która się nimi spryskała działają tak, że poprawiają jej pewność siebie i gotowość do działania. Tak przynajmniej było napisane w kilku artykułach, na jakie trafiłem w necie. Aż mi się nie chciało wierzyć, że to prawda. Postanowiłem sprawdzić
Mieszkam w Będzinie, więc najbliższy Pink Shop mam w Dąbrowie Górniczej na Sobieskiego. To raptem 40 minut autobusem. W salonie porozmawiałem sobie z obsługą, popytałem jeszcze jak to działa. No i okazało się, że mają feromony w męskich perfumach. Nie lubię za mocnych zapachów, ale na szczęście mieli testery, wiec mogłem sprawdzić zapachy przed zakupem. Jeden mi się spodobał, więc go wziąłem. Żeby nie tracić czasu kupiłem też feromony bezzapachowe, no bo przecież do pracy nie będę się jakoś mocno perfumował. Sprzedawca pokazał mi też specjalny balsam z feromonami dla mężczyzn. Ten balsam działa także na włosy i skórę, a ponieważ ostatnio włosy zaczęły mi już rzednąć, więc też się na niego zdecydowałem. I muszę przyznać, że te zakupy to była bardzo dobra decyzja.
Efekty zobaczyłem już w następny weekend. Odwiedziłem fryzjera, wystroiłem się, spryskałem obficie feromonami i ruszyłem na wieczorno-nocną wędrówkę po klubach. Nie uwierzycie, ale już w pierwszym z nich zaczepiła mnie dziewczyna. Ona mnie! To mi się wcześniej NIGDY nie zdarzyło. Zawsze musiałem wykazywać inicjatywę, a tu proszę – wszedłem, zamówiłem browca, stanąłem przy barze, a po trzech minutach gadałem z niezłą laską. Taką, jakie najbardziej lubię – na oko miała trzydzieści kilka lat, ale świetnie zrobiona. Cycki chyba też poprawiała, ale kto się tym przejmuje. Ważne, że były spore i przez obcisła bluzkę sprawiały wrażenie jędrnych. Czy mam dodawać, że jakoś specjalnie się nie broniłem i niedługo po północy wylądowaliśmy u mnie? I wcale nie musiałem jej długo namawiać, czy stawiać nie wiadomo ilu drinków. Po prostu poleciała na mnie.
Od tamtego czasu takie sytuacje to norma. Niemal każde weekendowe wyjście na balety kończy się podrywowym sukcesem. Na liście zdobyczy mam dwudziesto-, trzydziesto- i czterdziestolatki. Niektóre nawet na więcej niż raz, ale raczej w układzie FWB („friends with benefits”). No bo po co mam się wiązać, skoro poruchać mogę bez stałych układów i całego tego kramu na głowie?
No i teraz macie dowód na to, że jedna wizyta w Pink Shopie może odmienić życie.
Pozdrawiam serdecznie
Karol

Pokaż więcej wpisów z Maj 2023

Polecane

Zaufane Opinie IdoSell
4.82 / 5.00 216 opinii
Zaufane Opinie IdoSell
2024-04-10
Super
2024-03-25
Wszystko ok. Polecam
pixel