Potwierdź swój wiek

Czy masz ukończone 18 lat?

Opowieść Jennifer – Tom III – Azerion: Wędrówka ku Zakazanemu Sercu

Bestiariusz Pragnień
Rozdział 1

Varyngor, Bestia Księżyca Aelyndoru

Varyngor – Bestia Księżyca Aelyndoru Azerion od dawna wiedział, że samo zaklęcie nie wystarczy, by zdobyć serce Jennifer. Czarodziejka była zbyt silna, zbyt niezależna i zbyt świadoma własnej mocy. Potrzebował sprzymierzeńca, którego siła mogłaby dorównać jej odwadze.
Wieści o Varyngorze, Bestii Księżyca Aelyndoru, doprowadziły go do Czarnego Boru. Tam, podczas srebrzystej nocy, młody czarnoksiężnik stanął naprzeciw wilkołaka.
Varyngor ryknął i rzucił się na niego.
Azerion nie uciekł. Uniósł dłoń i wypowiedział starożytne zaklęcie, którego nauczył się z zakazanych kronik Aelyndoru. Ziemia wokół bestii rozbłysła runami, a srebrzyste więzy magii zatrzymały jej szarżę.
— Jesteś potężny, Varyngorze — powiedział spokojnie. — Ale twoja siła nie musi być twoim przekleństwem.
Wilkołak próbował wyrwać się z zaklęcia, lecz Azerion stopniowo podporządkowywał jego dziką moc swojej woli. Nie złamał bestii. Znalazł sposób, by okiełznać energię księżyca, która płynęła w jej żyłach.
W końcu Varyngor pochylił łeb.
Azerion uwolnił go z magicznych więzów.
— Nie będziesz moim niewolnikiem. Będziesz moją bronią.
Od tej chwili ruszyli razem.
Azerion wiedział, że moc Bestii Księżyca może stać się kluczem do zdobycia Jennifer. Nie zamierzał jednak zdradzać swoich prawdziwych zamiarów.
Jeszcze nie.
Przed nim była długa droga, a serce czarodziejki miało stać się najtrudniejszym trofeum całej jego wyprawy.

Rozdział 2

Pierścień Drakarysa

Drakarys – Zielony Smok Aelyndoru Po zdobyciu władzy nad Varyngorem Azerion ruszył dalej, prowadząc Bestię Księżyca przez górskie przełęcze Aelyndoru. Wiedział, że aby zdobyć serce Jennifer, potrzebuje jeszcze większej siły. Wtedy przypomniał sobie legendę o Drakarysie, Zielonym Smoku, który strzegł jednego z najpotężniejszych artefaktów krainy.
Po kilku dniach dotarł do zielonej doliny. Wśród skał wyrastała ogromna grota, a przed jej wejściem leżały kamienie pokryte starożytnymi runami.
Z wnętrza groty dobiegł potężny głos:
— Azerionie. Jeśli pragniesz mojej mocy, najpierw udowodnij, że jesteś jej godzien.
Drakarys wyłonił się z cienia. Jego szmaragdowe łuski odbijały światło, a każde poruszenie skrzydeł wzbudzało podmuch gorącego powietrza.
— Oto moja zagadka — powiedział smok. — Nie jest ogniem, choć może płonąć. Nie jest wodą, choć może płynąć. Nie jest wiatrem, choć potrafi przemierzać świat. Jest w każdym żywym stworzeniu, lecz nikt nie może jej zobaczyć. Czym jestem?
Azerion zamyślił się. Spojrzał na Varyngora, potem na własne dłonie.
— Jesteś energią — odpowiedział.
Drakarys przez chwilę milczał, po czym skinął głową.
— Trafna odpowiedź.
Zielony blask wypełnił grotę. Ze smoczego skarbca wypłynął niewielki pierścień, który zatrzymał się przed Azerionem.
— Oto Pierścień Mocy. Niech wzmacnia twoją energię i pozwala ci działać wtedy, gdy inni dawno utraciliby siły.
Azerion wsunął pierścień na palec. Natychmiast poczuł przypływ niezwykłej energii.
Teraz miał Varyngora, moc Drakarysa i artefakt, który pozwalał mu zachować siły przez niezwykle długi czas.
A Jennifer była coraz bliżej.

Rozdział 3

Zbroja Zaeryna

Zaeryn – Strażnik Tajemnej Bramy Azerion wiedział, że zdobyta dotąd moc wciąż nie wystarczy, by stawić czoła Jennifer.
Wyruszył więc ku Tajemnej Bramie, miejscu opisywanemu w najstarszych kronikach Aelyndoru. To właśnie tam czekał Zaeryn, jej strażnik.
Gdy Azerion przekroczył kamienny krąg, przed nim pojawił się wysoki, tajemniczy czarodziej w srebrzystej szacie.
— Czego szukasz, młody czarnoksiężniku? — zapytał Zaeryn.
— Mocy, która pozwoli mi zdobyć to, czego najbardziej pragnę — odpowiedział Azerion.
Zaeryn uśmiechnął się.
— Władza nad innymi jest łatwa. Prawdziwa moc zaczyna się wtedy, gdy potrafisz panować nad własną energią.
Strażnik wyciągnął dłoń. Powietrze wypełniło się fioletowym światłem, a przed Azerionem pojawiła się niezwykła zbroja. Jej powierzchnia połyskiwała jak obsydian, a pomiędzy płytami pulsowały srebrzyste runy.
— To Zbroja Mocy. Zapewni ci niezwykłą siłę witalną i pozwoli wpływać na zmysły tych, którzy znajdą się pod działaniem twojej magii.
Azerion założył zbroję i natychmiast poczuł, jak przepływa przez niego potężna energia. Jednocześnie zrozumiał, że jej moc nie polega na przejmowaniu czyjejś woli, lecz na wzmacnianiu magicznego wpływu na emocje, uwagę i odczuwanie.
— Jennifer jest wyjątkowa — powiedział Zaeryn. — Jeśli chcesz zdobyć jej serce, będziesz musiał sprawić, by sama zechciała otworzyć przed tobą drzwi.
Azerion spojrzał w stronę odległych gór.
Miał już Varyngora, Pierścień Mocy i Zbroję Zaeryna.
Jego plan był coraz bliższy realizacji.

Rozdział 4

Próba Dwóch Cieni

Morvax – Władca Cieni Aelyndoru Po zdobyciu Pierścienia Mocy i Zbroi Zaeryna Azerion dotarł do Doliny Bezksiężycowej, gdzie — według legendy — przebywał Morvax, Władca Cieni Aelyndoru. Potężna pantera o łuskowatej skórze potrafiła istnieć jednocześnie w świecie materialnym i w krainie mroku.
— Przybyłeś po moją moc — przemówił Morvax. — Udowodnij jednak, że potrafisz panować nad własnym cieniem.
Morvax wskazał dwa odłamki Obsydianowego Serca. Jeden z nich znajdował się w Lesie Światła, drugi — w Krainie Mroku.
Azerion zdobył pierwszy fragment, odpierając atak cieni dawnych wojowników. Drugiego strzegła kamienna pantera, która ożyła, gdy tylko czarnoksiężnik zbliżył się do ołtarza.
Zamiast ją zniszczyć, Azerion opuścił broń.
— Nie przybyłem, by niszczyć. Chcę udowodnić, że zasługuję na tę moc.
Kamienna bestia rozpadła się w czarny pył, a odłamek spoczął w dłoni Azeriona.
Po powrocie do świątyni Morvax połączył oba fragmenty, tworząc kryształ dwóch splecionych cieni. Następnie odcisnął swój znak na przedramieniu czarnoksiężnika.
— Otrzymujesz moc poruszania się pomiędzy światłem a mrokiem. Od tej chwili moje odbicie będzie twoim sprzymierzeńcem.
Azerion spojrzał na panterę.
— Czy wyruszysz ze mną?
— Nie jako sługa. Jako sprzymierzeniec — odpowiedział Morvax.
Dwa cienie ruszyły ku odległym górom. Azerion wiedział, że moc Morvaxa przybliży go do celu — zdobycia serca Jennifer.

Rozdział 5

Żelazny Gniew Tharvexa

Tharvex – Bestia z Metalu i Magii Azerion dotarł do Doliny Czarnego Żelaza, gdzie skały lśniły niczym zastygłe strumienie rtęci. Pośrodku doliny, na kamiennym tronie, spoczywała bestia stworzona przez boskiego kowala — Tharvex, Bestia z Metalu i Magii.
Jego ciało pokrywały srebrzyste łuski, a w oczodołach płonęły fioletowe ognie. Każdy ruch potężnych kończyn powodował drżenie ziemi.
Azerion uniósł kostur.
— Nie jestem tu, by cię zniszczyć. Muszę przejść dalej.
Tharvex odpowiedział rykiem. Z jego grzbietu wystrzeliły metalowe kolce, a ciężkie łapy roztrzaskały kamienną posadzkę.
Czarnoksiężnik odskoczył i zaczął kreślić w powietrzu runy. Niebieskie zaklęcia uderzały w bestię, lecz metalowe łuski pochłaniały ich moc.
Tharvex ruszył naprzód.
Azerion szybko zrozumiał, że zwykła magia nie wystarczy. Stwór nie był żywą istotą. Jego siła pochodziła z mechanizmu ukrytego w stalowym sercu. Nie trzeba było pokonać bestii. Trzeba było zatrzymać jej mechanizm.
Czarnoksiężnik wbiegł między skalne filary, unikając kolejnych ataków. Gdy Tharvex uderzył w ziemię, Azerion dostrzegł szczelinę pod jego pancerzem. Wewnątrz pulsowała runa boskiego kowala.
— Wszystko, co stworzone, ma swój punkt końca — wyszeptał.
Zacisnął dłoń na kosturze i przywołał Łańcuchy Bezczynności.
Czarne nici magii oplotły mechanizm bestii. Tharvex zatrzymał się w pół kroku. Jego oczy rozbłysły fioletem, a metalowe kończyny zaczęły drżeć.
Bestia próbowała się wyrwać. Ziemia pękała pod jej ciężarem, lecz Azerion nie ustępował.
— Śpij, strażniku dawnego ognia!
Ostatnia runa uderzyła w stalowe serce.
Rozległ się głuchy trzask.
Mechanizm Tharvexa zablokował się. Fioletowy blask w jego oczach przygasł, a potężne ciało znieruchomiało. Bestia pozostała żywa, lecz niezdolna do dalszego ruchu.
Azerion opuścił kostur. Wyczerpany spojrzał na nieruchomego strażnika.
— Nie jesteś moim wrogiem. Po prostu ktoś wyznaczył ci niewłaściwe zadanie.
Odwrócił się i ruszył w stronę przełęczy.
Przed nim rozciągały się nieznane ziemie, a gdzieś za ich granicami czekała Jennifer.
Podróż Azeriona trwała dalej.

Rozdział 6

Wąż Otchłani Vaelthar

Vaelthar – Wąż Otchłani Azerion dotarł do miejsca, gdzie kończyły się ścieżki Aelyndoru. Przed nim rozciągało się czarne jezioro, spokojne i nieruchome jak szkło. Wiedział, że za nim znajdowała się ostatnia droga prowadząca do celu jego wędrówki.
Nagle tafla jeziora zadrżała.
Z głębin wynurzył się Vaelthar — Wąż Otchłani. Jego długie ciało połyskiwało w świetle księżyca, a oczy jarzyły się błękitnym ogniem. Bestia nie zaatakowała. Jedynie otoczyła Azeriona potężnym cielskiem.
— Czy to ty jesteś ostatnim strażnikiem mojej drogi? — zapytał czarnoksiężnik.
Vaelthar uniósł głowę. W jego spojrzeniu nie było gniewu. Było pytanie.
Azerion zrozumiał, że tym razem magia nie będzie potrzebna. Powoli odłożył kostur i zrobił krok naprzód.
— Przeszedłem przez Aelyndor. Pokonałem tych, którzy stanęli mi na drodze. Ale nie szukam już walki.
Vaelthar zbliżył się do niego. Przez chwilę obaj pozostali nieruchomi.
Wtedy bestia zanurzyła głowę w wodzie i odsłoniła kamienny portal ukryty pod powierzchnią jeziora.
Azerion uśmiechnął się.
— Rozumiem. Nie miałeś mnie zatrzymać. Miałeś sprawdzić, czy jestem gotowy.
Vaelthar powoli odpłynął w ciemność. Błękitny blask jego oczu był widoczny jeszcze przez chwilę, po czym zniknął pod taflą.
Azerion przeszedł przez kamienny most.
Po raz pierwszy od wielu dni nie oglądał się za siebie.
Przed nim kończyła się droga.
Za nią zaczynała się kraina, w której czekała Jennifer.
Czarnoksiężnik poprawił płaszcz, mocniej chwycił kostur i ruszył przed siebie.

Epilog

Koniec Wędrówki

Azerion przeszedł przez kamienny most i po raz ostatni spojrzał za siebie.
Daleko, wśród gór Aelyndoru, pozostały miejsca, które na zawsze miały przypominać mu o jego wędrówce. W Czarnej Dolinie nieruchomy Tharvex strzegł tajemnicy boskiego kowala. W głębinach jeziora Vaelthar powrócił do swojego królestwa, pozostawiając Azerionowi przejście.
Czarnoksiężnik wiedział już, że żadna z tych istot nie była przypadkową przeszkodą. Każda z nich sprawdzała inną część jego siły.
Za plecami zostawił także cień Morvaxa, Władcy Cieni Aelyndoru, oraz dwa odłamki Obsydianowego Serca, które pozwoliły mu zrozumieć granicę między światłem a mrokiem.
Przed nim pojawiła się stara brama.
Przy jej wejściu czekał Zaeryn, Strażnik Tajemnej Bramy.
— Przeszedłeś drogę, której wielu nie zdołałoby rozpocząć — powiedział. — Ale to, czego szukasz, znajduje się już po drugiej stronie.
Azerion spojrzał na bramę.
— Jennifer.
Zaeryn skinął głową.
Wtedy z pobliskich ruin dobiegł potężny ryk. Nad murami przeleciał Zielony Smok Drakarys, a na jego grzbiecie pojawił się Varyngor.
— Azerionie! — zawołał. — Dalej będziesz musiał iść sam.
Czarnoksiężnik uśmiechnął się.
— Tego właśnie chciałem.
Varyngor nie odpowiedział. Wiedział, że ich drogi muszą się rozdzielić.
Azerion przeszedł przez bramę.
Za nią nie było już gór, potworów ani strażników.
Było miasto.
A gdzieś w jego sercu znajdowała się Jennifer.
Azerion zatrzymał się na chwilę, czując pod płaszczem ciężar Obsydianowego Serca.
Przez długie miesiące szukał drogi do niej.
Teraz droga dobiegła końca.
Ale jego historia dopiero się zaczynała.

Ilustracje wykorzystane w artykule zostały stworzone lub zmodyfikowane przy użyciu narzędzi AI i mają charakter artystyczny. Rzeczywisty wygląd produktów przedstawiają zdjęcia na ich kartach produktowych.

pixel
Prawdziwe opinie klientów
4.8 / 5.0 555 opinii